Już 30 maja w Operze na Zamku w Szczecinie premiera musicalu dla dzieci „Toto” o brzydkim kaczątku, które miało odwagę sprzeciwić się złu. Odważne libretto do muzyki Marta Sarta napisali Ernest Bryll i Małgorzata Goraj w 1983 roku, podczas stanu wojennego. Teraz spektakl wraca w nowej formie. „To spektakl o złu. O tym, że łatwo mu ulec, na skutek tchórzostwa, podszeptów złych ludzi, propagandy. I o tym, czym jest odwaga” – mówi o nowej inscenizacji musicalu dla dzieci napisanego w 1983 roku Jerzy Jan Połoński*. O inności, cierpliwości, naturze władzy i o tym, że dobro zawsze zwycięża, gdy ma się odwagę powiedzieć: „nie”, o Jajkolandii i Jajkokracji, a także o tym, dlaczego teatr nie może być snickersem – z reżyserem „Toto” rozmawiała Magdalena Jagiełło-Kmieciak. Magdalena Jagiełło-Kmieciak: Toto. Znamienne imię, przydomek. Takiego zwrotu używamy raczej pogardliwie. Czy tak jest? Jerzy Jan Połoński: No i trochę tak, i trochę nie. Bajka muzyczna „Toto”, to taka ...
... o musicalach w Polsce.