Przejdź do głównej zawartości

Doceniasz moją twórczość?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Kawałek Dublina w Toruniu - "Once". Recenzja


 

   Musical "Once" z muzyką i tekstami piosenek Glena Hansarda i Markety Irglovej, w reżyserii Tomasza Dutkiewicza w Teatrze Muzycznym w Toruniu to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tego sezonu. Wyczekiwana najdłużej, bo od ponad 4 lat, gdy pierwszy raz usłyszałem o pomyśle wystawienia musicalu w Toruniu. 

       POSŁUCHAJ PODCASTu o powstawaniu musicalu "Once" w Toruniu

          SPOTIFY   APPLE PODCAST  GOOGLE   YOUTUBE

   Prosta historia o skomplikowanych uczuciach, przepełniona szczerym i emocjonalnym aktorstwem, natchniona niesamowitą muzyką wykonywaną z nieudawaną pasją. Historia opowiedziana piosenkami, które "mają serce i duszę". Przyznaję, że oglądałem realizację tego musicalu w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie. Ale daleki jestem od porównywania, bo parafrazując wiersz Szymborskiej: 'Nic dwa "Once"-y się nie zdarza, nie ma dwóch tych samych musicali". Pałac Dąmbskich w Toruniu na ponad dwie godziny staje się Dublinem. Tętniącą życiem ulicą, gwarnym pubem, zacisznym mieszkaniem, warsztatem naprawy odkurzaczy, sklepem z instrumentami oraz wypełnionym muzyką studiem nagraniowym... 

   Już od przekroczenia progu teatru, prosto z toruńskiej ulicy przenosimy się do irlandzkiego świata musicalu "Once". W teatralnej szatni stoi Chłopak; grając na gitarze, zachęca do wrzucenia monet do leżącego przed nim futerału. Bo Chłopak utrzymuje się z ulicznego grania, a słowa i dźwięki są jedynym jego sposobem wyrażania emocji, szansą opowiedzenia o sobie. Kilkadziesiąt schodów wyżej widzowie wchodzą do Sklepu Muzycznego Billiego. Widzowie nie siadają w fotelach, krążą między półkami z winylowymi płytami, kasetami magnetofonowymi za jedno euro (złotówki też są akceptowane). Dotykają instrumentów. Są zachęcani do zakupów. W sklepie jest tłoczno. Są Irlandczycy, Czesi... Jesteśmy my widzowie. "Wszyscy mamy jakiś akcent". Ta wspólnota aktorów i publiczności nie kończy się z rozpoczęciem musicalu. Niezwykle intymna koegzystencja trwa do końca spektaklu. I to jest ogromna siła toruńskiej inscenizacji musicalu "Once".

   Wyjątkowości "Once" to przede wszystkim zasługa mnogości instrumentów oraz samej muzyki. Muzyki, która powstaje na oczach widzów. Muzyki, która sprawia, że aktorzy występujący na scenie muszą być doskonałymi muzykami, a muzycy muszą odnaleźć w sobie aktorskie i choreograficzne talenty. 

    Reżyser Tomasz Dutkiewicz wspólnie z kierownikiem muzycznym Mikołajem Basiukiewiczem zbudowali wymarzony zespół artystów. Prawdziwy "musical dream team"! Marta Suprun (skrzypaczka grająca Rezę), Małgorzata Latoszek (wiolonczelistka, gra m.in. byłą dziewczynę Chłopaka), Aleksandra Lis (altówka, niesamowicie energiczna "Matka Czeszka"), Karol Jasiński (bankowiec uzdolniony wokalnie, gitara), Dominik Lewandowski (Billy, "toreador na parkiecie", gitara), Nikodem Wróbel (gitary oraz... mandolina, właściciel studia), Szymon Łukowski (ojciec Chłopaka, mistrz instrumentów dętych, w tym melodyki!), Karol Małkowski (instrumenty perkusyjne), Maksymilian Pluto-Prądzyński (niedoszły manager regionalny, świetnie grający na gitarze i... akordeonie). Gdy wspólnie wykonują (i tańczą!!!) "The North Strand" czy "Hej, pada, pada, rosiczka", całkowicie chłonę ich energię; scena pulsuje dźwiękiem, iskrzy od emocji. Patrzę na ludzi, którzy kochają tworzyć muzykę i którym sprawia to niesamowitą radość, którzy z ogromnym szacunkiem odnoszą się do swoich instrumentów ("Trzeba przywitać się z instrumentem"). Basiukiewicz zadbał o każdą z piosenek spektaklu wydobywając z niej najpiękniejsze dźwięki. Utwory zwłaszcza te intymne, budowane są niespiesznie z ogromnym respektem dla oryginału ("Once" w Toruniu to wersja non-replica). Gdy pod koniec spektaklu pojawia się repryza "Falling Slowly" nie zaczyna się od dźwięków gitary, do czego się przyzwyczaiłem, ale od pizzicato instrumentów smyczkowych... ależ to piękne. 

    Główne postaci Dziewczyny i Chłopaka w toruńskim "Once" grają dwie obsady: Paulina Grochowska i Michał Grobelny oraz Kaja Mianowana i Marek Puchowski. Miałem przyjemność obejrzeć tę drugą parę. Kaja Mianowana to aktorka musicalowa z ogromnym doświadczeniem ("Upiór w operze", "Les Miserables", "Notre Dame de Paris"), dla której - mam wrażenie - rola Dziewczyny to przełom w dotychczasowej karierze. Kameralność musicalu "Once" dała Mianowanej możliwość przekazania widzom niesamowitych doznań. Dzieli się z wszystkim i z każdym z osobna: smutkiem, radością, miłością, nadzieją, tęsknotą wzmacnianymi dźwiękami płynącymi z piosenek. Gdy siada do fortepianu oświetla ją światło odbite w klawiaturze... Ten sam instrument jest świadkiem jednej z najpiękniejszych scen musicalu - po prawej stronie sceny Dziewczyna na fortepianie(!) układa do snu swoją córkę Ivancę (Maria Świtoniak). Po lewej Chłopak (Marek Puchowski) wspólnie z Martą Suprun i Małgorzatą Latoszek tańczą zmysłowo... Z każdą nutą śpiewanej przez Kaję Mianowaną w tej scenie piosenki "Jeśli chcesz mnie, daj mi więcej" wzruszenie sięga zenitu! 

    Marek Puchowski jako Chłopak wniósł do spektaklu swoje doświadczenia związane z graniem na ulicy. Jego kreacja Chłopaka jest nieprawdopodobnie prawdziwa. Całkowicie uwierzyłem w postać, którą Puchowski stworzył na scenie. Autentyczność i szczerość tej roli  potwierdza słuszność wyboru Puchowskiego w castingu do zagrania w musicalu "Once". I dodam, że chciałbym mieć płytę z zarejestrowaną wersją piosenek z "Once" w wykonaniu Marka Puchowskiego. Wierzę, że toruńska scena muzyczna jeszcze nie raz wykorzysta wokalny talent tego artysty!

Słowa uznania dla Joanny Semeńczuk za szalone choreografie ("North Strand") na niewielkiej scenie Teatru Muzycznego w Toruniu. Chylę nisko głowę przez Wojciechem Stefaniakiem, autorem scenografii. W Toruniu zrezygnowano z motywu pubu pojawiającego się w inscenizacjach "Once", by całą akcję przenieść do sklepu muzycznego (przepiękne wnętrze!!!), który przy użyciu czasami pojedynczych rekwizytów zmienia się w studio nagraniowe czy mieszkanie Czechów (oglądających sitcom!). Genialne rozwiązanie!

   Musical "Once" w Teatrze Muzycznym w Toruniu to wyjątkowe doświadczenie! To niekończące się emocje i wzruszenia. Toruńskie "Once" pokazuje świat trudnych decyzji, życiowych rozterek, przytula, pociesza i daję nadzieję: "Wycierpiałaś już dość, tej walki już kres, Zwyciężyć już czas!"


Maciej Gogołkiewicz 

-----------------------------------------------------

"Once" Premiera 8.10.2021

Kujawsko-Pomorski Teatr Muzyczny w Toruniu

Muzyka i teksty piosenek: Glen Hansard i Marketa Irglova

Libretto: Enda Walsh


Przekład: Anna Wołek

Reżyseria i tłumaczenie piosenek: Tomasz Dutkiewicz

Choreografia: Joanna Semeńczuk

Scenografia: Wojciech Stefaniak

Kierownik muzyczny: Mikołaj Basiukiewicz


Obsada:

Michał Grobelny

Paulina Grochowska

Karol Jasiński

Małgorzata Latoszek

Dominik Lewandowski

Aleksandra Lis

Szymon Łukowski

Karol Małkowski

Kaja Mianowana

Marek Puchowski

Maksymilian Pluto-Prądzyński

Marta Suprun

Maria Świtoniak

Nikodem Wróbel


Musical "Once" wystawiany jest na podstawie porozumienia z Music Theatre International (Europe) Limited



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#45 „Cium, cium. Mniam, mniam”. „Piękna Lucynda” w Toruniu.

„Piękna Lucynda” Mariana Hemara w reżyserii Tomasza Czarneckiego to najgorętsza premiera sezonu. Blisko dwie godziny bawiącego do łez humoru, wciągających, rytmicznych dialogów, cudownej, archaicznej polszczyzny oraz oryginalnej, doskonałej muzyki. Całość uwodzi widza wyrafinowaną, zmysłową formą i pierwszorzędnym warsztatem aktorskim wszystkich artystów! A wciąż aktualny w treści Hemar serwuje publice zachwycającą komedię muzyczną, w której bawi się gatunkami: operetką, wodewilem, kabaretem. „Piękna Lucynda” to wspaniała historia o miłości. O dylematach z nią związanych. No cóż... „Cium, cium. Mniam, mniam” - jest pysznie i smakowicie w Teatrze Muzycznym w Toruniu.      Nie masz czasu na czytanie posłuchaj moich wrażeniach ze spektaklu w kolejnym odcinku podcastu na SPOTIFY , YOUTUBE , APPLE PODCAST którego gośćmi są: Anna Wołek , dyrektor Teatru Muzycznego w Toruniu, Tomasz Czarnecki reżyser spektaklu, Michał Cyran choreograf oraz Paulina Grochowska - Stekla , który przygotowała

#29 Toruń. Tu "Przyjaciół" masz!

  Popremierowo o najnowszej produkcji Kujawsko-Pomorskiego Teatru Muzycznego w Toruniu o musicalu "Friends! The Musical Parody" w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej.     Z tego odcinka dowiecie się jak chodzi się w czarnych, obcisłych spodniach, opowiemy także, kto w musicalu wystąpił w roli... drobiu. W tym odcinku będą prawdziwe wzruszenia, a obok artystów i realizatorów spektaklu rozmawiać będziemy z... Rachel (tak, tą Rachel). Zdradzi nam przepis na ciasto. Sporo ostatnio wypieków w musicalach w "Kelnerce" są tarty, w "Błękitnym Zamku" apetyczny tort. A w musicalu "Friends"...          TEN TEKST ORAZ POPREMIEROWY REPORTAŻ POSŁUCHASZ TUTAJ      Na początek przyznam się do czegoś: nigdy nie oglądałem serialu "Przyjaciele". Nie znając postaci, nie znając relacji między nimi obejrzałem musical będący parodią serialu. I tu zaskoczenie!!! Świetnie się bawiłem. Postaci są na tyle solidnie budowane w musicalu, że nawet bez dodatkowej wiedzy z

#43 Kilkaset kroków w szpilkach. „Tootsie” w Teatrze Rozrywki w Chorzowie

      Dorothy Michaels wiedziała coś, czego nie wiedział Michael Dorsey. Ja po obejrzeniu musicalu „Tootsie” też wiem, coś czego Wy jeszcze nie wiecie, a być może wciąż zastanawiacie się czy wybrać się do Teatru Rozrywki. (for. A. Wacławek)     Tomasz Wojtan - grający głównego bohatera / główną bohaterkę musicalu „Tootsie” w reżyserii Magdaleny Piekorz - dołącza do mojego prywatnego panteonu najlepszych aktorów grających damskie role (Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Wojciech Pokora, Dustin Hoffman, Tony Curtis). Premiera w Teatrze Rozrywki w Chorzowie to bawiąca do łez komedia w doskonałym przekładzie Daniela Wyszogrodzkiego, wspaniałe aktorstwo, fantastycznie zagrana muzyka, scenograficzno-techniczny majstersztyk i choreografie, od których nie można oderwać wzroku .       Tym razem dzielę się z Wami wrażeniami z musicalu, po którym wiele się nie spodziewałem, a który stał się dla mnie bardzo satysfakcjonującym odkryciem kończącego się sezonu. Mój brak oczekiwań wynikał głównie z pewn